Kamera sunie się powoli przez czarną, żelazną bramę. Dźwięk silnika rozpływa się w suchym trzasku. Klap. Po drugiej stronHenrique spojrzał w stronę okna, gdzie odbicie księżyca tańczyło na szybie, i po raz pierwszy od lat jego serce uderzyło w rytm, który rozumieli tylko ci, co milczeli najgłośniej.



