Pies policyjny nie chciał odejść od cichego chłopca. Gdy podwinąłem mu rękaw, skamieniałem.
Rozdział 1: Alarm Powietrze w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej im. Marii Skłodowskiej-Curie było gęste jak zupa. Mieszanina pasty do podłóg, dziecięcych hormonów i charakterystycznego gorąca, które wytwarzało się, gdy trzystu uczniów stłoczyło się w jednym miejscu. Otarłem kroplę potu z czoła, poprawiając ciężką kamizelkę kuloodporną, która zdawała się kurczyć z każdą upływającą minutą. „Dzieciaki, uspokójcie … Read more