Moja córka jest moim adwokatem” — niewiarygodna scena w sądzie…4 min czytania.

Dzielić

Siedmioletnia dziewczynka stanęła przed sądem i powiedziała: “Jestem adwokatem mojej mamy”. Sędzia sądził, że to żart, dopóki nie odkrył, że zna prawo lepiej niż niejeden wykształcony prawnik. “Jestem adwokatem mojej mamy” – powiedziała Zosia, siedmioletnia dziewczynka stojąca przed sędzią z teczką pełną dokumentów w drobnych dłoniach i podniesioną głową, jakby była zawodowym prawnikiem od dziesięcioleci.

Sala sądowa trzeciego wydziału rodzinnego zamilkła. Wyglądało to, jakby ktoś zatrzymał świat na kilka sekund. Sędzia Wojciech Nowak, mężczyzna po pięćdziesiątce z trzydziestoletnim stażem, powoli zdjął okulary i przetarł je uważnie, jakby nie widział dobrze. Nigdy w całej swojej karierze nie widział czegoś takiego. Dziecko występujące w roli adwokata w jego sądzie.

“Przepraszam, mała, ale chyba się pomyliłaś. To sąd, nie miejsce na zabawę” – powiedział łagodnym głosem, myśląc, że dziewczynka zgubiła rodziców. “Nie bawię się, Wysoki Sądzie” – odpowiedziała Zosia. Głos miała pewny, choć serce waliło jej jak młot.

“Przybyłam tu reprezentować moją mamę, Annę Kowalską, w sprawie o opiekę nr 00345 Z1224. Mój tata, Marek Nowak, próbuje uzyskać moją opiekę z ukrytymi motywami finansowymi”. Sala sądowa wybuchła pomrukami. Adwokaci odłożyli telefony. Pracownicy sądu wypuścili długopisy z rąk. Sekretarki odwróciły się, by lepiej widzieć. Nawet ochroniarz przy drzwiach podszedł bliżej, zaciekawiony tą niespotykaną sytuacją.

Po prawej stronie sali Marek Nowak, 42-letni mężczyzna w drogim ciemnym garniturze, roześmiał się głośno. “Wysoki Sądzie, to śmieszne. Dziewczynka bawi się w szkołę, nie możemy tracić czasu na dziecięce zabawy”. Obok niego stał jego prywatny adwokat, pan mecenas Jan Wiśniewski, elegancki pięćdziesięciolatek w garniturze za 3000 złotych, który natychmiast się podniósł.

“Wysoki Sądzie, błagam, by usunąć małoletnią z sali. To brak szacunku dla sądu i procedur prawnych”. Ale Zosia nie drgnęła nawet o milimetr. Jej brązowe oczy błyszczały determinacją, która nie pasowała do jej wieku.

“Wysoki Sądzie, zgodnie z art. 72 Konstytucji RP, dziecko ma prawo do wyrażania własnych poglądów w sprawach, które go dotyczą”.

Cisza znów zapanowała w sądzie, ale tym razem była inna. To była cisza szoku. Siedmioletnia dziewczynka właśnie zacytowała przepis z precyzją doświadczonego prawnika.

Mecenas Wiśniewski mrugał, próbując przetrawić to, co usłyszał. “Wysoki Sądzie, dziecko wykuło kilka zdań z internetu. Dziś każde dziecko potrafi to zrobić z pomocą Google”.

“Czy mogę kontynuować, panie mecenasie?” – Zosia zwróciła się do niego z uprzejmością, która rozbrajała. “Art. 93 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego mówi, że władza rodzicielska obejmuje w szczególności obowiązek i prawo do wychowania dziecka. Mój tata zawiódł w tym obowiązku, gdy porzucił mnie na trzy lata”. Adwokat zakrztusił się. Marek przestał się nagle śmiać.

“Art. 109 tego samego kodeksu stanowi, że opieka zostanie przyznana jednemu z rodziców, gdy drugi nie zapewnia dziecku odpowiednich warunków. Art. 110 dodaje, że władza rodzicielska nie może być wykonywana wbrew interesowi dziecka”.

Sędzia pochylił się do przodu, całkowicie zafascynowany. W 30 latach kariery nigdy nie widział, by doświadczony prawnik cytował przepisy z taką płynnością, a co dopiero dziecko.

“Poza tym” – Zosia otworzyła swoją domową teczkę, szkolną, ozdobioną naklejkami kucyków, ale pełną uporządkowanych dokumentów – “mam tu dowody, które potwierdzają prawdziwe intencje mojego taty”. Wyjęła stary telefon, prosty model, który kontrastował z wyrafinowaniem jej słów.

“Nagrałam rozmowę, w której przyznaje, że chce mnie tylko ze względu na spadek w wysokości 2 milionów złotych, który odziedziczę po dziadku”.

Bomba wybuchła w sądzie. Marek zbladł jak papier. Mecenas Wiśniewski zerwał się tak szybko, że przewrócił krzesło. Z tyłu sali, gdzie siedziała w ostatnim rzędzie Anna Kowalska, szczupła 32-letnia kobieta w prostej czystej bluzce, zakryła twarz dłońmi i zaczęła płakać.

“To niedopuszczalne!” – krzyknął mecenas Wiśniewski, tracąc całą swą zawodową powagę. “Podsłuch nielegalny! Dowód niedopuszczalny! Wnoszę o odrzucenie!”

Zosia spojrzała na niego z zadziwiającym spokojem. “Panie mecenasie, nagranie nie jest nielegalne, gdy zostało wykonane przeze mnie w celu ochrony moich własnych praw. Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, art. 12a, stanowi, że dziecko ma prawo szukać ochrony”.

Adwokat zaniemówił. Siedmioletnia dziewczynka właśnie dała mu lekcję prawa.

“Wysoki Sądzie” – kontynuowała Zosia – “czy mogę odtworzyć nagranie, aby wszyscy mogli usłyszeć?” Sędzia skinął głową, wciąż próbując ogarnąć tę surSędzia spojrzał na Zosię z ogromnym szacunkiem i powiedział: “Twoja odwaga i miłość do mamy zmieniły nie tylko wasze życie, ale też pokazały wszystkim, że dobro i prawda zawsze zwyciężają”.

Leave a Comment