O ósmej rano, Ewa Nowicka właśnie przecierała szklany stolik w salonie, gdy zobaczyła pięć luksusowych aut podjeżdżających pod dom.
Po czterech miesiącach pracy w rezydencji Kowalskich od razu przeczuwała, że ten dzień będzie inny.
Na górze Marek Kowalski wskazał przez okno swojemu ośmioletniemu synowi, Kacprowi.
— Synu, przyjechały te pięć pań, o których rozmawialiśmy. Zostaną u nas trzydzieści dni.
Kacper przyglądał się eleganckim kobietom wysiadającym z samochodów.
— I na końcu mam wybrać jedną, żeby została moją nową mamą, tak, tato?
— Właśnie tak. Wszystkie są kulturalne i pochodzą z wpływowych rodzin. Na pewno któraś ci się spodoba.
— A jeśli żadna mi się nie spodoba?
— Spodoba się. Zapewnią ci świetne wykształcenie i pokażą ci świat.
Nagle po całym domu rozległ się dźwięk tłuczonego szkła, a po nim gniewny głos:
— Beznadziejna sprzątaczka! Zbiłaś moją drogą wazę!
Marek i Kacper wymienili się zaskoczonym spojrzeniami.
— Co to było? — spytał Kacper.
— Nie jestem pewien. Chodźmy sprawdzić.
Zbiegli na dół i znaleźli Ewę klęczącą na podłodze, zbierającą kawałki szkła, z zakrwawionym palcem. Obok stała wysoka brunetka ze skrzyżowanymi ramionami.
— Ta waza była sprowadzana z Czech. Kosztowała więcej, niż ona zarabia w rok!
— To był przypadek — szepnęła Ewa, patrząc w ziemię.
— Przypadek? — kobieta prychnęła. — Takie osoby nie powinny dotykać cennych przedmiotów.
— Przepraszam — Marek odezwał się stanowczo. — O co chodzi?
Brunetka odwróciła się z wymuszonym uśmiechem. — Marku, jestem Weronika Zielińska. Właśnie przyjechałam, a twoja sprzątaczka rozbiła mój wazon.
Pozostałe cztery kobiety podeszły, przyglądając się Ewie na podłodze.
— No, niezręczna sytuacja — oznajmiła chuda blondynka.
— Jestem Otylia Nowak — dodała zimno.
— Wypadki się zdarzają — odpowiedział Marek, próbując załagodzić sytuację.
— Obcują z mało wytwornymi osobami — skomentowała Otylia, patrząc na Ewę. — Ludzie z klasą wiedzą więcej.
Kacper minął ojca i podbiegł do Ewy.
— Ewo, jesteś ranna?
Ewa spojrzała w górę, wymuszając uśmiech.
— To nic, kochanie. Tylko zadrapanie.
Weronika zmrużyła oczy. — Dziwna ta zażyłość.
Marek postanowił interweniować. — Skoro wszyscy już są, wyjaśnijmy. To jest Ewa, nasza pracownica. A wy jesteście kandydatkami.
Kobiety dumnie się przedstawiły: Weronika, z zamożnej krakowskiej rodziny; Otylia, modelka i influencerka, która mieszkała w Mediolanie; Kinga Szymańska, korporacyjna prawniczka; dr Natalia Wójcik, dermatolog z prywatną praktyką; oraz Laura Dąbrowska, architektka.
Przez cały czas traktowały Ewę, jakby jej nie było.
— Zostaną tu trzydzieści dni — wyjaśnił Marek. — Na końcu Kacper zdecyduje, którą chcę poślubić.
— A sprzątaczka? — spytała Weronika.
— Zostaje — odparł Marek. — Ewa pracuje tu od miesięcy.
Otylia wymieniła spojrzenie z Kingą. — Mamy nadzieję, że rozumie swoje miejsce.
Kacper złapał Ewę za rękę. — Ewo, chodź zobaczyć mój rysunek.
— Najpierw musi posprzątać swój bałagan — warknęła Natalia.
— Dobrze — cicho odpowiedziała Ewa. — Przyjdę później.
Weronika patrzyła uważnie. — Ciekawe.
Tego popołudnia pięć kobiet zebrało się w ogrodzie, wymieniając się pomysłami na prezenty: tablety, luksusowe wycieczki, elitarna szkoła, remont pokoju.
Kacper pojawił się grzecznie, dziękując bez entuzjazmu.
Wtedy przyszła Ewa z sokiem i ciasteczkami z cynamonem. Twarz Kacpra rozpromieniła się.
— Ty to zrobiłaś?
— Ja. I przyniosłam papier do origami.
Kobiety patrzyły w milczeniu, ich niezadowolenie było oczywiste.
Wieczorem spotkały się ponownie.
— Ta sytuacja ze sprzątaczką jest niedopuszczalna — szepnęła Weronika.
— Za bardzo się do niej przywiązał — zgodziła się Laura.
— To nieodpowiednie — dodała Kinga.
— Musi nauczyć się hierarchii — wtrąciła Natalia.
— A ona lekcję — podsumowała Weronika.
Tymczasem Marek nie mógł nie zauważyć zmiany w synu. Kacper znów się śmiał, jadł i… znów żył.
Później Kacper pokazał mu origami ptaka.
— Ewa jest cierpliwa — powiedział. — Nigdy nie krzyczy.
— Podobały ci się te panie? — spytał Marek.
— Są miłe… ale Ewa jest lepsza.
— Dlaczego?
— Bo jest prawdziwa.
— Zwolnisz ją? — Kacper spojrzał z niepokojem.
— Nie — zapewnił Marek. — Zostaje.
Nękanie zaczęło się kilka dni później: celowe katastrofy, chowane przedmioty, obwinianie Ewy. Marek zamontował ukryte kamery.
To, co zobaczył, rozwścieczyło go.
Gdy Kacper stanął w jej obronie, Weronika go zastraszyła.
— Jeśli nadal będziesz ją wybierał, sam będziesz musiał ponieść konsekwencje.
— Już wybrałem — odparł Kacper. — Wybieram Ewę.
Marek odkrył fałszywe oskarżenia i sfingowane śledztwa zlecone przez Weronikę.
Na pożegnalnym przyjęciu, przekonane o swoim zwycięstwie, kobiety przechwalały się, nieświadome, że są nagrywane.
Marek odtworzył wszystko na głos.
Prawda zmiażdżyła je.
— Te kobiety próbowały zniszczyć życzliwą osobę, bo mój syn ją pokochał — powiedział Marek.
— Chcę, żeby Ewa została moją mamą — cicho dodał Kacper.
Marek oświadczył się Ewie przed wszystkimi.
Powiedziała „tak” przez łzy.
Kobiety uciekły w niesławie.
Miesiące później Marek i Ewa pobrali się w skromnej ceremonii. Kacper nazywał ją „mamą”.
Później urodziła się ich córka.
Patrząc wstecz, Ewa powiedziała cicho: — Wszystkie trudności doprowadziły mnie tutaj.
I razem udowodnili, że miłość nie zależy od statusu, ale od życzliwości, prawdy i odwagi.



