Syn milionera wybrał sprzątaczkę zamiast bogatej kobiety!5 min czytania.

Dzielić

O ósmej rano, Ewa Nowicka właśnie przecierała szklany stolik w salonie, gdy zobaczyła pięć luksusowych aut podjeżdżających pod dom.

Po czterech miesiącach pracy w rezydencji Kowalskich od razu przeczuwała, że ten dzień będzie inny.

Na górze Marek Kowalski wskazał przez okno swojemu ośmioletniemu synowi, Kacprowi.

— Synu, przyjechały te pięć pań, o których rozmawialiśmy. Zostaną u nas trzydzieści dni.

Kacper przyglądał się eleganckim kobietom wysiadającym z samochodów.

— I na końcu mam wybrać jedną, żeby została moją nową mamą, tak, tato?

— Właśnie tak. Wszystkie są kulturalne i pochodzą z wpływowych rodzin. Na pewno któraś ci się spodoba.

— A jeśli żadna mi się nie spodoba?

— Spodoba się. Zapewnią ci świetne wykształcenie i pokażą ci świat.

Nagle po całym domu rozległ się dźwięk tłuczonego szkła, a po nim gniewny głos:

— Beznadziejna sprzątaczka! Zbiłaś moją drogą wazę!

Marek i Kacper wymienili się zaskoczonym spojrzeniami.

— Co to było? — spytał Kacper.

— Nie jestem pewien. Chodźmy sprawdzić.

Zbiegli na dół i znaleźli Ewę klęczącą na podłodze, zbierającą kawałki szkła, z zakrwawionym palcem. Obok stała wysoka brunetka ze skrzyżowanymi ramionami.

— Ta waza była sprowadzana z Czech. Kosztowała więcej, niż ona zarabia w rok!

— To był przypadek — szepnęła Ewa, patrząc w ziemię.

— Przypadek? — kobieta prychnęła. — Takie osoby nie powinny dotykać cennych przedmiotów.

— Przepraszam — Marek odezwał się stanowczo. — O co chodzi?

Brunetka odwróciła się z wymuszonym uśmiechem. — Marku, jestem Weronika Zielińska. Właśnie przyjechałam, a twoja sprzątaczka rozbiła mój wazon.

Pozostałe cztery kobiety podeszły, przyglądając się Ewie na podłodze.

— No, niezręczna sytuacja — oznajmiła chuda blondynka.

— Jestem Otylia Nowak — dodała zimno.

— Wypadki się zdarzają — odpowiedział Marek, próbując załagodzić sytuację.

— Obcują z mało wytwornymi osobami — skomentowała Otylia, patrząc na Ewę. — Ludzie z klasą wiedzą więcej.

Kacper minął ojca i podbiegł do Ewy.

— Ewo, jesteś ranna?

Ewa spojrzała w górę, wymuszając uśmiech.

— To nic, kochanie. Tylko zadrapanie.

Weronika zmrużyła oczy. — Dziwna ta zażyłość.

Marek postanowił interweniować. — Skoro wszyscy już są, wyjaśnijmy. To jest Ewa, nasza pracownica. A wy jesteście kandydatkami.

Kobiety dumnie się przedstawiły: Weronika, z zamożnej krakowskiej rodziny; Otylia, modelka i influencerka, która mieszkała w Mediolanie; Kinga Szymańska, korporacyjna prawniczka; dr Natalia Wójcik, dermatolog z prywatną praktyką; oraz Laura Dąbrowska, architektka.

Przez cały czas traktowały Ewę, jakby jej nie było.

— Zostaną tu trzydzieści dni — wyjaśnił Marek. — Na końcu Kacper zdecyduje, którą chcę poślubić.

— A sprzątaczka? — spytała Weronika.

— Zostaje — odparł Marek. — Ewa pracuje tu od miesięcy.

Otylia wymieniła spojrzenie z Kingą. — Mamy nadzieję, że rozumie swoje miejsce.

Kacper złapał Ewę za rękę. — Ewo, chodź zobaczyć mój rysunek.

— Najpierw musi posprzątać swój bałagan — warknęła Natalia.

— Dobrze — cicho odpowiedziała Ewa. — Przyjdę później.

Weronika patrzyła uważnie. — Ciekawe.

Tego popołudnia pięć kobiet zebrało się w ogrodzie, wymieniając się pomysłami na prezenty: tablety, luksusowe wycieczki, elitarna szkoła, remont pokoju.

Kacper pojawił się grzecznie, dziękując bez entuzjazmu.

Wtedy przyszła Ewa z sokiem i ciasteczkami z cynamonem. Twarz Kacpra rozpromieniła się.

— Ty to zrobiłaś?

— Ja. I przyniosłam papier do origami.

Kobiety patrzyły w milczeniu, ich niezadowolenie było oczywiste.

Wieczorem spotkały się ponownie.

— Ta sytuacja ze sprzątaczką jest niedopuszczalna — szepnęła Weronika.

— Za bardzo się do niej przywiązał — zgodziła się Laura.

— To nieodpowiednie — dodała Kinga.

— Musi nauczyć się hierarchii — wtrąciła Natalia.

— A ona lekcję — podsumowała Weronika.

Tymczasem Marek nie mógł nie zauważyć zmiany w synu. Kacper znów się śmiał, jadł i… znów żył.

Później Kacper pokazał mu origami ptaka.

— Ewa jest cierpliwa — powiedział. — Nigdy nie krzyczy.

— Podobały ci się te panie? — spytał Marek.

— Są miłe… ale Ewa jest lepsza.

— Dlaczego?

— Bo jest prawdziwa.

— Zwolnisz ją? — Kacper spojrzał z niepokojem.

— Nie — zapewnił Marek. — Zostaje.

Nękanie zaczęło się kilka dni później: celowe katastrofy, chowane przedmioty, obwinianie Ewy. Marek zamontował ukryte kamery.

To, co zobaczył, rozwścieczyło go.

Gdy Kacper stanął w jej obronie, Weronika go zastraszyła.

— Jeśli nadal będziesz ją wybierał, sam będziesz musiał ponieść konsekwencje.

— Już wybrałem — odparł Kacper. — Wybieram Ewę.

Marek odkrył fałszywe oskarżenia i sfingowane śledztwa zlecone przez Weronikę.

Na pożegnalnym przyjęciu, przekonane o swoim zwycięstwie, kobiety przechwalały się, nieświadome, że są nagrywane.

Marek odtworzył wszystko na głos.

Prawda zmiażdżyła je.

— Te kobiety próbowały zniszczyć życzliwą osobę, bo mój syn ją pokochał — powiedział Marek.

— Chcę, żeby Ewa została moją mamą — cicho dodał Kacper.

Marek oświadczył się Ewie przed wszystkimi.

Powiedziała „tak” przez łzy.

Kobiety uciekły w niesławie.

Miesiące później Marek i Ewa pobrali się w skromnej ceremonii. Kacper nazywał ją „mamą”.

Później urodziła się ich córka.

Patrząc wstecz, Ewa powiedziała cicho: — Wszystkie trudności doprowadziły mnie tutaj.

I razem udowodnili, że miłość nie zależy od statusu, ale od życzliwości, prawdy i odwagi.

Leave a Comment