Uboga dziewczyna staje przed sparaliżowanym sędzią: ‘Uwolnij ojca, a uzdrowię cię’—Sąd wyśmiewa jej słowa… aż dzieje się coś nie do wiary!6 min czytania.

Dzielić

Sala sądowa zamarła w ciszy. Wszyscy obecni w zatłoczonym pomieszczeniu wstrzymali oddech, gdy pięcioletnia dziewczynka z rozczochranymi brązowymi włosami pójdełkała w stronę stołu sędziowskiego. Jej małe buciki skrzypiały na wypolerowanej podłodze, a znoszona sukienka była za duża na jej drobną posturę. Sędzia Katarzyna Nowak siedziała na wózku inwalidzkim za wysokim drewnianym biurkiem, z dłońmi spoczywającymi na podłokietnikach, które przez ostatnie trzy lata były jej więzieniem.

W ciągu dwudziestu lat pracy sędziowskiej widziała wiele dziwnych rzeczy, ale nigdy jeszcze tak małe dziecko nie podeszło do niej podczas poważnej rozprawy. Dziewczynka spojrzała na sędzię jasnozielonymi oczami, które zdawały się iskrzyć czymś magicznym. Wzięła głęboki oddech i przemówiła tak wyraźnie, że nawet osoby w ostatnim rzędzie usłyszały każde słowo.

„Proszę pani sędzino” – powiedziała dziecko, przykładając małe dłonie do drewnianego stołu. „Jeśli pozwoli pani mojemu tacie wyjść na wolność, obiecuję, że pomogę pani znów chodzić.” Sala wybuchła. Ludzie wzdychali, śmiali się i szeptali jednocześnie. Niektórzy wskazywali na dziewczynkę i kręcili głowami. Inni patrzyli na nią ze współczuciem, myśląc, że to tylko zagubione dziecko, które nie rozumie, jak działa świat.

Ale sędzia Katarzyna Nowak się nie śmiała. Wpatrywała się w dziewczynkę szeroko otwartymi oczami, czując w sercu coś dziwnego, czego nie doświadczyła od lat. Och, pozwólcie, że opowiem wam, jak doszło do tej niezwykłej chwili.

Trzy tygodnie wcześniej Robert Kowalczyk był pracowitym murarzem, który kochał swoją córkę Lilę bardziej niż cokolwiek na świecie. Każdego ranka budził się o piątej, przygotowywał śniadanie dla dziewczynki i całował ją w czoło przed wyjściem do pracy. Żona Roberta zmarła, gdy Lila miała zaledwie dwa lata, zostawiając go samego z wychowaniem dziecka.

Lila nie była zwykłą dziewczynką. Miała ciężką astmę, która utrudniała jej oddychanie, szczególnie zimą. Czasem budziła się w środku nocy, kaszląc i łapiąc powietrze. Robert wtedy trzymał ją w ramionach, śpiewając cicho, aż mogła znów normalnie oddychać. Lekarstwa, które utrzymywały Lilę przy zdrowiu, były bardzo drogie. Robert pracował tyle, ile mógł, ale zarobki murarza nie wystarczały na pokrycie wszystkich jej potrzeb. Sprzedał już samochód, zegarek, a nawet obrączkę ślubną, by opłacić leczenie.

Pewnego zimnego wtorkowego ranka Lila obudziła się z wysoką gorączką. Jej małe ciało płonęło, ledwo mogła otworzyć oczy. Robert dotknął jej czoła i poczuł, jak strach przepływa przez niego jak lodowata woda. „Tatusiu” – wyszeptała Lila słabym, ochrypłym głosem. „Nie mogę dobrze oddychać.” Serce Roberta pękało, gdy patrzył na chorą córkę. Wiedział, że potrzebuje leków natychmiast, ale ostatnie 80 złotych wydał dzień wcześniej na zakupy. Apteka nie wyda mu leków bez pieniędzy, a szpital zażąda dokumentów ubezpieczenia, których nie posiada.

Zadzwonił do swojego szefa, pana Wiśniewskiego, i błagał o zaliczkę. „Robert, chciałbym ci pomóc” – powiedział Wiśniewski przez telefon. „Ale przepisy firmy nie pozwalają na zaliczki. Wiesz o tym.” Robert upadł na kolana przy łóżku Lili, obserwując, jak córka walczy o oddech. Jej usta stawały się lekko sine, a małe dłonie drżały. Wiedział, że bez leków Lila może nie doczekać ranka.

Tego wieczoru, gdy Lila zapadła w niespokojny sen, Robert podjął najtrudniejszą decyzję w życiu. Włożył starą kurtkę, pocałował córkę w czoło i wyszedł w zimną noc. Apteka na ulicy Lipowej była zatłoczona nawet o ósmej wieczorem. Rodzice kupowali leki dla dzieci, staruszkowie odbierali recepty, a nastolatkowie syropy na zimowe przeziębienia.

Robert stał przed szklanymi drzwiami przez dziesięć minut, a jego dłonie drżały nie z zimna, ale ze strachu. Nigdy w życiu nic nie ukradł. Był dobrym człowiekiem, który ciężko pracował i zawsze starał się postępować właściwie. Ale widok cierpiącej córki doprowadził go do ostateczności. Naciągnął czapkę bejsbolówkę głębiej na oczy i wszedł do jasno oświetlonej apteki.

Półki były pełne butelek i pudełek z lekami, które mogły uratować życie Lili. Robert znalazł syrop na gorączkę dla dzieci i specjalny inhalator, którego Lila potrzebowała. Razem kosztowały więcej niż zarabiał przez dwa dni pracy. Rozejrzał się po sklepie. Farmaceuta był zajęty obsługą starszej kobiety, a kasjerka liczyła pieniądze w kasie. Jego serce biło tak głośno, że był pewien, iż wszyscy je słyszą. Wsunął leki do kieszeni kurtki i w miarę spokojnie skierował się ku drzwiom.

Gdy już miał wyjść, strong dłoń chwyciła go za ramię. „Przepraszam, panie” – powiedział ochroniarz o życzliwych oczach, ale poważnym głosie. „Muszę prosić o opróżnienie kieszeni.” Świat Roberta zawalił się. Pomyślał o ucieczce, ale wiedział, że to tylko pogorszy sprawę. Z łzami w oczach wyjął leki i podał je ochroniarzowi. „Proszę” – wyszeptał. „Moja córeczka jest bardzo chora. Potrzebuje tych leków, inaczej może umrzeć. Nie mam pieniędzy, ale przysięgam, że jakoś je zwrócę.”

Ochroniarz spojrzał na Roberta ze współczuciem, ale pokręcił głową. „Przykro mi, panie. Muszę wezwać policję. Takie prawo.” W ciągu dwudziestu minut przed aptekę podjechały radiowozy z migającymi światłami. Roberta zakuto w kajdanki i wsadzono do wozu, podczas gdy sąsiedzi i przechodnie przyglądali się z chodnika. Myślał tylko o Lili w domu – samej, chorej, czekającej na powrót taty z lekarstwami.

Wieść o aresztowaniu Roberta szybko rozeszła się po ich małym miasteczku. Sąsiadka, pani Majewska, znalazła Lilę płaczącą w mieszkaniu i zabrała ją do szpitala. Lekarze podali dziewczynce potrzebne leki, ale powiedzieli też pani Majewskiej, że Lila trafi pod opiekę zastępczą, dopóki nie rozstrzygną się problemy prawne ojca.

Sędzia Katarzyna Nowak otrzymała sprawę Roberta. Znana w całym powiecie jako sprawiedliwa, aleSędzia Katarzyna spojrzała na stojącego przed nią Roberta i uśmiechnęła się ciepło, wypowiadając słowa, które zmieniły ich życie na zawsze: „Niech pańska córka nauczy nas wszystkich, że nawet najciemniejszą noc rozświetla iskra wiary w dobro”.

Leave a Comment