Taksówką do domu.5 min czytania.

Dzielić

Kapitan policji Warszawy, Zuzanna Nowak, wracała do domu taksówką. Kierowca nie miał pojęcia, że kobieta siedząca w jego pojeździe to nie zwykła osoba, ale wysokiej rangi kapitan stołecznej policji.

Zuzanna miała na sobie prostą czerwoną sukienkę i wyglądała jak każda zwykła cywilka.

Była na urlopie, w drodze do domu na ślub brata. Zuzanna postanowiła, że pojawi się nie jako kapitan policji, lecz po prostu jako siostra. Podczas jazdy kierowca powiedział:

— Proszę pani, dla pani jadę tą trasą. Inaczej prawie nigdy nie korzystam z tej drogi.

Kapitan Zuzanna Nowak zapytała taksówkarza:

— Ale dlaczego, kolego? Co jest nie tak z tą drogą?

Taksówkarz odparł:

— Proszę pani, na tej ulicy stacjonują policjanci. Sierżant na tym terenie wystawia mandaty bez powodu i wymusza haracze na taksówkarzach, nawet gdy ci nie popełnili żadnego wykroczenia.

A jeśli ktoś się sprzeciwi sierżantowi, ten go bije. Nie wiem, co mnie dziś czeka. Broń Boże, żebym teraz spotkał tego sierżanta, inaczej weźmie ode mnie pieniądze, choć jestem całkowicie niewinny.

Kapitan Zuzanna pomyślała: “Czy to, co mówi ten taksówkarz, to prawda? Czy sierżant na tym komisariacie naprawdę robi takie okropne rzeczy?”

Po przejechaniu krótkiego odcinka zobaczyli stojącego przy drodze sierżanta Tomasza Dawidowskiego z kolegami, kontrolujących pojazdy. Gdy tylko taksówka ich minęła, sierżant Tomasz dał znak, żeby się zatrzymać.

Wtedy sierżant Tomasz powiedział gniewnie:

— Hej, taksówkarzu, wysiadać. Myślisz, że jesteś panem tej ulicy, jedziesz z taką prędkością? Nie boisz się prawa? I zapłać teraz 2000 złotych mandatu.

Po tych słowach sierżant wyjął blok mandatowy. Kierowca, Marek, wzburzył się i powiedział:

— Proszę pana, ja nie zrobiłem nic złego. Dlaczego dostałem mandat? Proszę, nie rób tego. Nie zrobiłem nic złego i teraz nie mam pieniędzy. Skąd wezmę 2000 złotych?

Usłyszawszy to, sierżant Tomasz stał się jeszcze bardziej wściekły. Podniósł głos.

— Nie dyskutuj ze mną. Jeśli nie masz złotówek, to może jeździsz taksówką za darmo? Szybko, wyjmij dowód i tablicę rejestracyjną. Czy ta taksówka jest kradziona?

Kierowca szybko wyjął wszystkie papiery i je pokazał. Wszystko było w idealnym porządku. Ale sierżant Tomasz wciąż powtarzał:

— Papiery są w porządku, ale i tak musisz zapłacić mandat. Daj mi teraz 2000 złotych, albo chociaż 1200, inaczej zatrzymam ci taksówkę od razu.

W pobliżu kapitan Zuzanna Nowak obserwowała i uważnie słuchała. Widziała, jak sierżant Tomasz Dawidowski nęka biednego, ciężko pracującego taksówkarza bez powodu, próbując od niego wyłudzić pieniądze.

Choć była zła, zachowała spokój, by najpierw zrozumieć całą prawdę, a potem działać w odpowiednim momencie.

Taksówkarz powiedział do sierżanta Tomasza:

— Panie posterunkowy, skąd ja wezmę tyle pieniędzy? Zarobiłem tylko 250 złotych. Jak mogę dać panu 1200? Proszę, niech mnie pan puści. Mam małe dzieci. Jestem biedny. Cały dzień ciężko pracuję, żeby wyżywić rodzinę. Proszę mieć litość.

Ale sierżant Tomasz nie okazał litości. Wykrzyknął ze złości. Chwycił kierowcę za kark, mocno go popchnął i krzyknął:

— Jeśli nie masz złotówek, to po co jeździsz taksówką? To twoja ulica ojca, że musisz jechać tak szybko? Do tego się ze mną spierasz. No dalej, zabawię cię na komisariacie.

Usłyszawszy to, kapitan Zuzanna nie mogła zapanować nad sobą. Natychmiast podeszła, stanęła przed sierżantem i powiedziała:

— Sierżancie, robisz coś kompletnie złego. Jeśli kierowca nie zrobił nic złego, to po co mu pan wystawia mandat? Do tego go pan fizycznie zaatakował. To naruszenie prawa i praw obywatelskich. Nie masz prawa tak uciskać zwykłego obywatela. Puść go.

Sierżant Tomasz Dawidowski był już wściekły. Słysząc słowa Zuzanny, wpadł we wściekłość. Powiedział szyderczo:

— A, to teraz ty będziesz mnie uczyć o prawie. Masz dużo do gadania. Wygląda na to, że też musisz spróbować celi. Tam. We dwójkę pójdziemy do aresztu. Będziesz mogła gadać tam do woli.

Twarz Zuzanny poczerwieniała z gniewu, ale zapanowała nad sobą. Chciała zobaczyć, jak daleko posunie się ten sierżant. Sierżant Tomasz nie miał pojęcia, że kobieta w zwykłej sukience stojąca przed nim to nie byle kto, ale warszawska kapitan policji, Zuzanna Nowak. Tomasz Dawidowski rozkazał kolegom:

— No dalej, zabrać ich na komisariat. Zobaczymy, ile tam są warci.

Natychmiast dwaj funkcjonariusze podeszli i aresztowali kierowcę i kapitan Zuzannę. Po przybyciu na komisariat sierżant Tomasz oznajmił:

— Patrzcie na nich. Teraz zobaczymy, co ta dwójka robi. Musimy im pokazać, gdzie ich miejsce.

Funkcjonariusze zmusili ich do siedzenia na ławce. Gdy tylko Tomasz Dawidowski usiadł, otrzymał telefon na komórkę. Odebrał i powiedział:

— Tak, twoja sprawa będzie załatwiona. W takim razie twoje nazwisko się nie pojawi. Tylko miej moją zapłatę gotową. Nie martw się. Ja się wszystkim zajmę.

Kapitan Zuzanna Nowak i taksówkarz siedzieli i słuchali tego wszystkiego. Zuzanna pomyślała: “Ten sierżant nie tylko nęka ludzi na ulicy. On też przyjmuje łapówki z departamentu, żeby załatwiać sprawy.”

Oszukuje zwykłych ludzi. Zuzanna stłumiła gniew. Wiedziała, że złość w tym momencie nie przyniesie żadnego dobra. Prawdziwą walkę trzeba było toczyć z dowodami i według właściwej procedury, żeby cała policja i miasto mogły to zobaczyć.

Myślała, jak go zdemaskować przed wszystkimi. Siedzący obok niej taksówkarz, Marek, był zmartwiony. Myślał o swoim domu i swoich dzieciach. Zuzanna spojrzała na niego i powiedziała spokojnie:

— Nie bój się. Ten sierżant nie może ci nic zrobić. Jestem z tobą. Widziałam wszystko i to ujawnię. Nie martw się, to nie twoja wina. Jesteś bezpieczny. Nie jestem zwykłą kobietąJednak nim zdążyła wypowiedzieć kolejne słowo, do sali wkroczył komendant główny Policji, który po cichu obserwował całe zdarzenie przez ukryty głośnik.

Leave a Comment