Mały chłopiec co godzinę przyciskał twarz do ściany, zawsze w tym samym miejscu. Jego ojciec myślał, że to tylko etap. Ale gdy dziecko w końcu przemówiło, wypowiedziało trzy słowa, które rzuciły światło na wszystko. A prawda była absolutnie przerażająca.
Pewnego ranka, roczny Kacper podszedł do rogu swojego pokoju i przywarł twarzą do ściany. Pozostał tak, całkowicie nieruchomy, bez ruchu, bez wydania najlżejszego dźwięku. Marek, jego ojciec, delikatnie odciągnął go. Ale godzinę później Kacper zrobił to znowu, i znowu, i znowu.
Pod koniec dnia działo się to co godzinę. Kacper obracał się, szedł w milczeniu w stronę ściany i przyciskał do niej twarz z ogromną siłą, jakby chciał się przed czymś ukryć. Żadnego śmiechu, żadnych zabaw, tylko całkowite zamarcie. Czasem przez całą minutę, czasem aż do momentu, gdy ktoś delikatnie go stamtąd zabrał.
Marek samotnie wychowywał Kacpra od czasu, gdy jego żona zmarła przy porodzie. Próbował wszystkiego, by zrozumieć to zachowanie, ale lekarze twierdzili, że to nic poważnego, jedynie etap. Jednak on czuł, że to coś więcej.
W ciągu kilku następnych dni Marek zauważył coś przerażającego. Za każdym razem, gdy Kacper podchodził do ściany, był to zawsze ten sam, dokładnie ten sam róg, to samo precyzyjne miejsce. Przesunął wszystkie meble, szukał pleśni, sprawdzał, czy nie wieje, ale nic nie znalazł. Coś było nie tak z tym kątem. Coś zimnego i niepokojącego.
Marek zaczął pracować w pokoju dziecka nocami, tylko po to, by obserwować, jak Kacper śpi. Jednak zachowanie z przyciskaniem twarzy do ściany nie występowało podczas drzemki. Tylko gdy był obudzony, tylko wtedy, gdy Marek nie patrzył uważnie.
A potem usłyszał przeraźliwy krzyk. Była dokładnie 2:14 w nocy. Baby monitor nagle eksplodował przejmującym, okropnym wrzaskiem. Marek wyskoczył z łóżka, z sercem walącym jak młot.
Gdy dotarł do pokoju, Kacper znów był w rogu, z twarzą mocno dociśniętą do ściany, z małymi piąstkami zaciśniętymi w furii, całe jego ciałko drżało. Marek natychmiast chwycił go, mamrocząc:
“Jesteś bezpieczny. Jesteś bezpieczny.”
Ale Kacper drapał pierść Marka, desperacko próbując odwrócić się, by znów spojrzeć na ścianę. To była pierwsza noc, kiedy Marek z tego powodu zapłakał. Coś było naprawdę nie tak. Następnego ranka zadzwonił do psycholog dziecięcego.
“Nie chcę brzmieć jak wariat,” powiedział Marek, “ale myślę, że moje dziecko próbuje mi coś powiedzieć.” Coś, czego nie potrafi wyrazić słowami… i to jest przerażające.
Psycholog, doktor Nowak, przyszła do nich następnego dnia. Obserwowała Kacpra, bawiła się z nim, mówiła do niego łagodnie, aż w końcu on podszedł do tego samego rogu i znów przycisnął twarz do ściany. Doktor Nowak wyglądała na zaniepokojoną.
“Marek,” zapytała cicho, “czy ktoś inny wchodził do tego domu od czasu śmierci twojej żony?”
“Nie,” odparł, “tylko opiekunki, ale żadna nie została dłużej niż miesiąc.”
Kacper płakał za każdym razem, gdy wchodziły do pokoju. Wszystkie zrezygnowały. Doktor Nowak spytała, czy może porozmawiać z Kacprem sam na sam przez kilka minut, przez lustro weneckie w swoim gabinecie. Marek zawahał się, ale w końcu się zgodził.
W momencie, gdy Marek wyszedł z pokoju, dziecko nie zapłakało. Po prostu podeszło do rogu i znów odwróciło twarz do ściany.
Minęło kilka minut. Potem Kacper zaczął wydawać ciche dźwięki. Z początku nikt nie rozumiał, co mówi, tylko ledwo słyszalne pomruki. Doktor Nowak pochyliła się do przodu na krześle, z ustami rozchylonymi w zdumieniu. Gdy Marek wrócił, była blada jak ściana.
“Wypowiedział prawdziwe słowa,” powiedziała cichym głosem.
Marek był zdezorientowany.
“On ledwo mówi.”
“Wiem,” odpowiedziała. “Ale jestem absolutnie pewna, że powiedział: »Nie chcę, żeby wróciła«.”
Marek zastygł w bezruchu.
“Co powiedział?”
“To właśnie usłyszałam. Nie chcę, żeby wróciła.
W pokoju zapanowała całkowita cisza. Kacper siedział na podłodze, wciąż wpatrzony w ścianę. Marek wpatrywał się w syna, czując, jak w piersi formuje się ciasny węzeł. Uklęknął przy nim, jego dłonie drżały.
“Kacper,” wyszeptał ledwo stabilnym głosem. “Kogo? Kogo nie chcesz, żeby wróciła?”
Cisza przeciągała się w nieskończoność. Dziecko odwróciło się tak wolno, że czas zdawał się stać w miejscu. Jego duże, przerażone, dziwnie poważne niebieskie oczy wpatrywały się prosto w oczy ojca. Zaczęły się w nich szklić łzy. Marek wstrzymał oddech. Pokój zdawał się stawać zimniejszy.
Potem, głosem tak cichym, że brzmiał niemal jak oddech widma, Kacper wypowiedział trzy słowa, które miały nawiedzać Marka już na zawsze.
— Pani ze Ściany.
Każde słowo spadło jak bryła lodu w duszę Marka. Świat stanął na głowie. Jego serce nie tylko stanęło — pękło. Powietrze zdawało się uciekać z pokoju. Czas pękł. I w tej chwili Marek wiedział na pewno, że jego najgorsze koszmary były cały czas prawdziwe.
Marek poczuł, jakby całe powietrze zostało wyssane z pokoju. Jego dziecko, ledwo able sklecić dwa słowa, właśnie wyszeptało coś, czego żadne tak małe dziecko nie powinno wiedzieć. Pani ze Ściany. Słowa odbijały się echem w jego głowie jak alarm.
Doktor Nowak była głęboko poruszona.
“To może być oznaka traumy, której doświadczył,” powiedziała. “Wspomniałeś, że była succession opiekunek.”
“Tak,” odpowiedział Marek powoli. “Wszystkie zrezygnowały. Kacper płakał, gdy wchodziły do pokoju, zwłaszcza przy jednej z nich. Alicja… ledwo ją pamiętam. Została tylko tydzień. Kacper przestał spać, prawie nic nie jadł.”
Brwi doktor Nowak zbiegły się.
— Masz może nagrania wideo z tamtego okresu?
Krew ścięła się w żyłach Marka. Baby monitor, oczywiście. Drżącymi palcami przeszukał stare nagrania zapisane online. Plik za plikiem zniknął. Pozostało tylko jedno nagranie, sprzed ośmiu miesięcy. JegoKursor zawisł nad nim i z zapartym tchem Marek nacisnął odtwórz, by ujrzeć na ekranie obcą kobietę, która szepcząc coś do ściany, na zawsze zmieniła ich życie.



