Tylko Bóg mógł mnie uratować, więc wybrałam inny numer.
Byłam w siódmym miesiącu ciąży, kiedy mój mąż, Krzysztof Nowak, uderzył mnie na przyjęciu z okazji jego awansu. Sala balowa wypełniona była kieliszkami szampana, śmiechem i dyrektorami gratulującymi mu zostania Wiceprezesem firmy, którą, jak przysięgał, budowaliśmy razem. Stałam u jego boku w obcisłej granatowej sukience, jedną dłoń opierając na nabrzmiałym brzuchu, drugą trzymając wymuszony uśmiech. … Read more