Więc ja też sprowadziłam swojego gościa, a jego kochanka aż upuściła kieliszek, widząc, kto przyszedł.
Był czwartek. Pamiętam, bo czwartki zawsze były naszymi „cichymi wieczorami”. Zero gości, zero kolacji służbowych, zero wymówek. Przygotowałam kurczaka z cytryną, nakryłam do stołu na dwie osoby, a nawet zapaliłam świeczkę, którą siostra podarowała nam na dziesiątą rocznicę. O wpół do ósmej danie było już zimne. O ósmej nie byłam już zaniepokojona. Byłam wściekła. Wtedy … Read more