“Ej, stary, zejdź mi z drogi, serio, odsuń się!” – ostry, arogancki głos przerwał już i tak napiętą atmosferę w zatłoczonym windzie w tętniącej życiem Wieży Kowalskiego w samym centrum Warszawy.
“Jak śmiesz podnosić rękę na starszego człowieka?” – odpowiedział ktoś stanowczo, zaskakując wszystkich. “Winda była już przepełniona w momencie, gdy wszedłeś. Jeśli ktoś ma wyjść, to powinieneś to być ty.”
Kobieta, która mówiła, wysoka blondynka o ostrych rysach w drogim garniturze, odwróciła się gwałtownie.
“Kim ty jesteś, żeby mi rozkazywać? Wiesz, z kim rozmawiasz? Znasz moje bezpośrednie powiązania z Janem Kowalskim, samym prezesem?” – Jej wąskie, pełne pogardy oczy spoczęły na nowo przybyłym. – “Nie obchodzi mnie, kim jesteś. Natychmiast przeproś.”
Młoda dziewczyna, Agnieszka Nowak, mrużyła oczy. Czy ta kobieta jest ślepa? Jak śmiała otwarcie przeciwstawić się Zofii Wiśniewskiej, gwiaździe zarządu Kowalski&Co.? Agnieszka wiedziała, że Zofia miała złą reputację, a tego dnia odbywały się rozmowy kwalifikacyjne dla wielu kandydatów, w tym dla niej.
“Ona jest tu na rozmowę” – szepnął ktoś nerwowo. “Właśnie zniszczyła sobie szansę, obrażając Zofię.”
Agnieszka lekko pokręciła głową. Nie warto, pomyślała, i zwróciła się do starszego mężczyzny, który wciąż wyglądał na oszołomionego.
“Proszę pana, wszystko w porządku?” – zapytała łagodnie, z autentyczną troską.
Uśmiechnął się słabo.
“Wszystko dobrze, dziękuję, panienko. I cieszę się, że pani też.” – Zatrzymał się, patrząc na nią ciepło. – “Jak masz na imię, moja droga?”
“Agnieszka Nowak.”
“Pracujesz tu, w Kowalski&Co.?” – spytał, nie odrywając od niej wzroku.
“Nie, proszę pana. Właściwie przyszłam na rozmowę kwalifikacyjną” – odpowiedziała z nadzieją w głosie.
Rozpromienił się.
“W takim razie wierzę w ciebie, Agnieszko. Na pewno dasz radę.”
Te proste słowa dały jej niespodziewane uczucie ciepła.
“Dziękuję, proszę pana” – powiedziała, gdy rozległo się *ping* i drzwi windy otworzyły się.
Tłum wysiadł, zostawiając Agnieszkę i kilku innych na drodze do działu HR.
“Ciekawe, czy dzisiaj spotkamy samego pana Kowalskiego” – mruknął ktoś obok.
“Po co miałby przychodzić na rozmowy z nikim ważnym?” – zaśmiał się inny. – “Chyba że trafisz do zarządu, wtedy możesz liczyć na spotkanie.”
“Agnieszka Nowak?” – zawołano z recepcji.
“Tak, to ja” – odpowiedziała, podchodząc.
“Zapraszam na rozmowę.”
Tymczasem w szklanym penthouse’ie w Warszawie z widokiem na Łazienki, Jan Kowalski, prezes Kowalski&Co., mówił przez telefon z irytacją:
“Panie Kaczmarek, nasi ludzie nie byli na Okęciu, żeby odebrać dziadka. Sprawdził pan jego stare mieszkanie na Żoliborzu? Też go tam nie ma. Do diabła z tym starcem! Wciąż dochodzisz do siebie po operacji? Po jaką cholerę wróciłeś do Polski bez uprzedzenia?”
Z drugiej strony odezwał się ochrypły głos:
“Ty masz czelność mnie pytać? Minął rok, Janku! Cały rok od twojej obietnicy, że przedstawisz mi synową. Gdzie ona jest? W ogóle się ożeniłeś?”
Jan westchnął, masując skronie.
“Dziadku, pokazałem ci akt ślubu.”
“Tylko okładkę, chłopcze! Myślisz, że zdziecinniałem? Nie chcę papierów, chcę ją zobaczyć. Jeśli jej nie poznam, przysięgam, że… umrę tu i teraz!”
Jan poddał się, wiedząc, że opór nie ma sensu.
“Dobrze, dobrze. Jeśli obiecasz, że wrócisz do zdrowia, to ci ją przedstawię. Miesiąc, zgoda? Tyle dajesz mi czasu.”
Starszy mężczyzna burknął, niechętnie zgadzając się, ale dodał:
“A, i ta dziewczyna, Agnieszka Nowak, miała dziś rozmowę w twojej firmie. Zatrudnij ją.”
Jan uniósł brew.
“Dziadku, u nas zatrudnia się na podstawie kwalifikacji, wiesz o tym.”
“Skoro dostała się na rozmowę, to już coś znaczy. Ta Agnieszka jest miła i ładna. Podoba mi się. Bardzo.”
Jan powstrzymał kolejne westchnienie.
“Dobrze, dobrze. Zatrudnię ją. Zadowolony?”
W Warszawie Agnieszka weszła do sali rozmów. Przywitała się nerwowo i podała CV.
Na czele komisji siedziała Zofia Wiśniewska. Gdy ją zobaczyła, uśmiechnęła się szyderczo.
“O, jaka niespodzianka.”
Agnieszce opadło serce. Jestem skończona.
“Wynoś się stąd” – rozkazała Zofia, machając ręką.
“Nawet nie spojrzała pani na moje CV” – odparła Agnieszka z przebłyskiem buntu.
“Nie muszę. Śmiecie jak ty nie mają tu czego szukać.”
W tej chwili drzwi się otworzyły. Wszedł Jan Kowalski, imponujący, każdy jego krok wzbudzał respekt.
Agnieszka, oburzona, nie wytrzymała:
“Odrzuca mnie pani tylko dlatego, że stanęłam w obronie starszego pana w windzie, prawda?”
Zofia uśmiechnęła się z wyższością.
“A jeśli nawet? Upokorzyłaś starszego człowieka, to było nieodpowiednie.”
“Zrobiłabym to jeszcze raz” – odparła stanowczo. – “Przy takich rekruterach jak pani, wolę zrezygnować.”
Zofia wzruszyła ramionami.
“Twoja sprawa.”
Jan, który dotąd milczał, w końcu się odezwał. Jego wzrok spoczął na Agnieszce.
“Kto to jest Agnieszka Nowak?”
“To ja” – odpowiedziała zaskoczona.
Przejrzał porzucone CV.
“Studiowałaś projektowanie? Nasz dział designu potrzebuje ludzi?”
“Mamy pełną obsadę, panie prezesie” – pospieszył doradca.
“W takim razie niech zacznie jako asystentka w sekretariacie. Marek Szymański, niech się nią zajmie.”
“Tak jest, panie prezesie” – odparł zmieszany Marek, wyprowadzając Agnieszkę.
Zofia przeszyła ją wzrokiem.
“Ta smarkula już próbuje uwieść Kowalskiego. Zapłaci mi za to…”
Później, w biurze, Agnieszka ledwo się rozglądnęła, gdy usłyszała szyderczy głos:
“To ty jestAgnieszka wzięła głęboki oddech, uśmiechnęła się do nowych kolegów i pomyślała, że to dopiero początek jej niesamowitej przygody w Kowalski&Co.



