Uciekła przed przemocą, by wpaść w sidła mafii – przypadkowy pasażer okazał się jej największym zagrożeniem.
Było już wpół do piątej nad ranem, gdy Justyna Olkiewicz wysunęła się z łóżka, które stało się jej więzieniem. Przez sześć miesięcy planowała ucieczkę – sześć miesięcy udawania, uśmiechów przez siniaki, liczenia każdego grosza i każdego uderzenia serca, jakby każda chwila mogła być ostatnią. Jej mąż, Kacper Borecki, był człowiekiem podziwianym publicznie – miliarder, filantrop … Read more