Noc była zimna i bezlitosna. Na uboczu słabo oświetlonej uliczki suka wtuliła się w swoje szczenię. Zostały porzucone, mając przy sobie tylko siebie nawzajem.
Matka była wyczerpana. Jej ciało wstrząsał chłód, mimo to delikatnie przysunęła się, by osłonić młode. Każdy oddech przychodził z trudem, ale nie zamierzała ustąpić.
Szczenię cicho popiskiwało, przytulając się mocniej do matki w poszukiwaniu ciepła. Ona zaś łagodnie polizała je po pyszczku, w milczeniu obiecując, że nie podda się tak łatwo.
Godziny mijały, a mróz stawał się coraz dotkliwszy. Ulica nie okazywała litości. Mimo to w zmęczonych oczach suki tliła się nadzieja.
Wtem, los się do nich uśmiechnął. Młoda kobieta, Katarzyna Nowak, wyszła wynieść śmieci i usłyszała cichutki odgłos. To, co zobaczyła, złamało jej serce — dwa żyjątka, które trzymały się kurczowo siebie na mrozie.
Bez chwili wahania, wybrała współczucie. Tej nocy suka i szczenię zostały zabrane do ciepłego domu, rozpoczynając nowe życie wypełnione troską i bezpieczeństwem. Czasem najmniejszy gest dobroci może stać się czyimś całym światłem.



