O godzinie ósmej rano Katarzyna Nowak wycierała szklany stolik w salonie, gdy zauważyła pięć luksusowych samochodów podjeżdżających pod bramę. Po czterech miesiącach pracy w posiadłości Kowalskich od razu poczuła, że ten dzień będzie inny.
Na piętrze Marek Kowalski wskazał przez okno swojemu ośmioletniemu synowi, Jakubowi.
„Synu, przyjechały te pięć kobiet, o których mówiliśmy. Zostaną z nami przez trzydzieści dni.”
Jakub obserwował, jak eleganckie kobiety wysiadają z aut.
„I na końcu mam wybrać jedną, żeby została moją nową mamą, tak, tato?”
„Właśnie tak. Wszystkie są wykształcone i pochodzą z wpływowych rodzin. Na pewno któraś ci się spodoba.”
„A jeśli żadna mi się nie spodoba?”
„Spodoba się. Mogą zapewnić ci świetne wykształcenie i zabrać cię w podróż po świecie.”
Nagle w całym domu rozległ się dźwięk tłuczonego szkła, a po nim rozgniewany głos.
„Niezdarna pokojówko! Stłukłaś mój drogi wazon!”
Marek i Jakub wymienili zaniepokojone spojrzenia.
„Co to było?” – zapytał Jakub.
„Nie wiem. Sprawdźmy.”
Zbiegli na dół i zobaczyli Katarzynę klęczącą na podłodze, zbierającą kawałki kryształu, z palcem krwawiącym od cięcia. Nad nią stała wysoka brunetka ze skrzyżowanymi ramionami.
„Ten wazon był sprowadzany z Włoch. Wart więcej niż ona zarabia w rok.”
„To był przypadek” – szepnęła Katarzyna, nie podnosząc wzroku.
„Przypadek?” – kobieta prychnęła. „Ludzie w twoim stylu nie powinni dotykać cennych rzeczy.”
„Przepraszam” – Marek odezwał się stanowczo. „O co chodzi?”
Brunetka odwróciła się z wyćwiczonym uśmiechem. „Marku, jestem Weronika Dąbrowska. Właśnie przyjechałam, a twoja pomocnica stłukła mój wazon.”
Pozostałe cztery kobiety podeszły bliżej, obserwując Katarzynę na podłodze.
„No cóż, niezręczna sytuacja” – powiedziała szczupła blondynka.
„Jestem Oliwia Wiśniewska” – dodała chłodno.
„Wypadki się zdarzają” – odparł Marek, próbując załagodzić sytuację.
„Zdarzają się wśród ludzi bez klasy” – rzuciła Oliwia, wpatrując się w Katarzynę. „Ludzie z klasą wiedzą, jak się zachować.”
Jakub wyminął ojca i podbiegł do Katarzyny.
„Kasia, jesteś ranna?”
Katarzyna podniosła wzrok, wymuszając uśmiech.
„To nic, kochanie. Tylko zadraśnięcie.”
Weronika zmrużyła oczy. „To bardzo… nietypowa bliskość.”
Marek wtrącił się. „Skoro wszyscy tu są, wyjaśnijmy. To Katarzyna, nasza pracownica. A wy jesteście kandydatkami.”
Kobiety przedstawiły się z dumą: Weronika – z starej krakowskiej rodziny, Oliwia – modelka i influencerka, która mieszkała w Mediolanie, Kinga Nowicka – prawniczka korporacyjna, dr Marta Kwiatkowska – dermatolog z własną kliniką, oraz Laura Grabarczyk – architektka.
Przez cały czas traktowały Katarzynę jak powietrze.
„Zostaniecie tu na trzydzieści dni” – wyjaśnił Marek. „Na końcu Jakub zdecyduje, kogo chcę poślubić.”
„A pokojówka?” – zapytała Weronika.
„Zostaje” – odparł Marek. „Katarzyna pracuje tu od miesięcy.”
Oliwia wymieniła spojrzenie z Kingą. „Mamy nadzieję, że rozumie swoje miejsce.”
Jakub złapał Katarzynę za rękę. „Kasia, chodź zobaczyć rysunek, który zrobiłem.”
„Najpierw niech posprząta swój bałagan” – warknęła Marta.
„W porządku” – cicho odpowiedziała Katarzyna. „Przyjdę później.”
Weronika obserwowała uważnie. „Ciekawe.”
Tego popołudnia pięć kobiet zebrało się na tarasie, przechwalając się prezentami – tabletami, luksusowymi wyjazdami, elitarnymi szkołami, projektami pokoju.
Jakub pojawił się grzecznie, dziękując im bez entuzjazmu.
Wtedy przyszła Katarzyna z sokiem i ciasteczkami cynamonowymi. Twarz chłopca rozpromieniła się.
„Ty je upiekłaś?”
„Tak. I przyniosłam papier do origami.”
Kobiety patrzyły w milczeniu, gdy radość Jakuba była nie do ukrycia.
Wieczorem zebrały się ponownie.
„Ta sytuacja z pokojówką jest nie do przyjęcia” – szepnęła Weronika.
„Jest zbyt przywiązany” – zgodziła się Laura.
„To niestosowne” – dodała Kinga.
„Musi nauczyć się hierarchii” – stwierdziła Marta.
„A ona… potrzebuje lekcji” – podsumowała Weronika.
Tymczasem Marek nie mógł ignorować przemiany w synu. Jakub znów się śmiał, znów jadł, znów żył.
Później chłopiec pokazał mu papierowego ptaka.
„Ona jest cierpliwa” – powiedział. „Nigdy nie krzyczy.”
„Podobały ci się te panie?” – zapytał Marek.
„Są miłe… ale Kasia jest lepsza.”
„Dlaczego?”
„Ona jest prawdziwa.”
„Zamierzasz ją zwolnić?” – Jakub zapytał z niepokojem.
„Nie” – obiecał Marek. „Zostaje.”
Nękanie zaczęło się kilka dni później – celowe bałagany, ukrywane przedmioty, winą obarczana Katarzyna. Marek zamontował ukryte kamery.
To, co zobaczył, wprawiło go w furię.
Gdy Jakub stanął w jej obronie, Weronika go zastraszyła.
„Jeśli nadal będziesz ją wybierał, będziesz musiał zdecydować.”
„Już zdecydowałem” – odparł Jakub. „Wybieram Kasię.”
Marek odkrył sfabrykowane oskarżenia i fałszywe dochodzenia zlecone przez Weronikę.
NaNa końcu przyjęcia Marek odtworzył nagrania, obnażając ich manipulacje, a gdy kobiety w panice uciekały, Katarzyna, stojąc u boku Marka i Jakuba, uśmiechnęła się przez łzy, wiedząc, że prawdziwa rodzina nie rodzi się z arystokratycznych korzeni, ale z bezwarunkowej miłości.



