Klara szorowała marmurową podłogę tak mocno, że drżały jej ręce. Ciemny płyn rozlał się po białym kamieniu. Łzy spływały jej po twarzy, gdy szeptała, “Umyję to, przysięgam.” Wtedy otworzyły się drzwi frontowe. Julian wszedł do środka z walizką w jednej ręce. Zatrzymał się jak wryty. “Klara…” Spojrzała na niego, przerażona. “Co ci zrobili?” Zanim zdążyła odpowiedzieć, usłyszeli obcasy stukające wzdłuż schodów. Blondynka powoli schodziła, trzymając kieliszek wina w ręku. Jej uśmiech ani drgnął. “Kochanie, jesteś wcześniej.” Spojrzała na Klarę na podłodze. “Przejdź obok śmieci.” Twarz Juliana zmieniła wyraz. Klara rozpaczliwie pokręciła głową. “Julian, proszę. Nie rób tego.” Wyciągnął telefon. Blondynka zaśmiała się. “Robisz z tego dramat.” Julian przyłożył telefon do ucha. “Zlikwiduj jej cały majątek.” Jej uśmiech zniknął. “Zostaw ją z niczym.” Kobieta wpatrywała się w niego. “Nie możesz tego zrobić.” Julian opuścił telefon. Wtedy Klara szepnęła, “Ona wie, że możesz.” Ręka blondynki mocniej zacisnęła się na kieliszku. Julian spojrzał na Klarę. “Co ona miała na myśli?” Klara powoli wstała. Jej kolana były posiniaczone. “Kazała mi sprzątać ten dom, bo uważała, że nie mam dokąd pójść.” Blondynka przerwała, “Ona jest służącą.” Julian zwrócił się w jej stronę. “Nie.” Jego głos stał się teraz cichy. “Ona jest moją żoną.” Kieliszek wina lekko wyślizgnął się z ręki kobiety. Klara zamknęła oczy. Julian zbliżył się. “A ten dom?” Rozejrzał się po ogromnej willi. “Należał do matki Klary.” Blondynka pobladła. “To niemożliwe.” Julian wyciągnął z płaszcza złożony dokument. “Twój mąż nigdy go nie kupił.” Położył kartkę na stole. “Fałszował przeniesienie po śmierci matki Klary.” Klara wpatrywała się w niego. “Znalazłeś to?” Julian pokiwał głową. “Wszystko.” Blondynka cofnęła się. Wtedy Klara spojrzała w dół na plamę, którą zmuszono ją do szorowania. Jej głos zadrżał. “Ona wylała to wino na podłogę, ponieważ poprosiłam o zwrot pokoju mojej matki.” Żuchwa Juliana mocno się napięła. Ale Klara podniosła jedną rękę. “Nie.” Spojrzała prosto na kobietę. “Nie chcę zemsty.” Blondynka prawie się uśmiechnęła. Potem Klara powiedziała, “Po prostu chcę, żebyś to posprzątała.” Upuściła szmatkę u stóp kobiety. “A kiedy skończysz…” Jej wzrok podniósł się ku frontowym drzwiom. “…wyprowadź się z mojego domu.”



