Taksówką do domu, w rytmie policyjnego serca.5 min czytania.

Dzielić

Kapitan policji Anna Nowak z Warszawy wracała do domu taksówką. Kierowca nie miał pojęcia, że kobieta siedząca w jego pojeździe to nie zwykła mieszkanka miasta, lecz wysoko postawiony oficer.

Anna miała na sobie prostą czerwoną sukienkę i wyglądała jak każda przeciętna osoba cywilna.

Była na urlopie, w drodze do domu na ślub brata. Anna postanowiła, że pojawi się tam nie jako kapitan policji, ale po prostu jako siostra. Podczas jazdy kierowca powiedział:

— Proszę pani, wybrałem dla pani tę trasę. Inaczej prawie nigdy nie jeżdżę tą drogą.

Kapitan Anna Nowak zapytała taksówkarza:

— Ale dlaczego, kolego? Co jest nie tak z tą drogą?

Kierowca odpowiedział:

— Proszę pani, na tej ulicy stacjonują policjanci. Sierżant na tym obszarze wystawia mandaty bez powodu i wymusza haracze na taksówkarzach, nawet gdy ci nie popełnili żadnego przestępstwa.

A jeśli ktoś się sprzeciwi sierżantowi, ten go bije. Nie wiem, co mnie dziś czeka. Broń Boże, żebym teraz spotkał tego sierżanta, inaczej weźmie ode mnie pieniądze, choć jestem zupełnie niewinny.

Kapitan Anna pomyślała: “Czy to, co mówi ten taksówkarz, to naprawdę prawda? Czy sierżant na tym komisariacie rzeczywiście robi tak straszne rzeczy?”

Po przejechaniu krótkiego odcinka zobaczyli stojącego przy drodze sierżanta Tomasza Kowalskiego z kolegami, kontrolujących pojazdy. Gdy tylko taksówka ich minęła, sierżant Tomasz dał znak, by się zatrzymać.

Wtedy sierżant Tomasz powiedział gniewnie:

— Hej, taksówkarzu, wysiadaj. Myślisz, że jesteś panem tej ulicy, jedziesz z taką prędkością? Nie boisz się prawa? I od razu zapłać 2000 złotych mandatu.

Po tych słowach sierżant wyjął blok mandatowy. Kierowca, Marek, wzburzył się i powiedział:

— Proszę pana, ja nie zrobiłem nic złego. Dlaczego dostałem mandat? Proszę, nie rób tego. Nie zrobiłem nic złego i teraz nie mam przy sobie pieniędzy. Skąd wezmę 2000 złotych?

Słysząc to, sierżant Tomasz stał się jeszcze bardziej wściekły. Podniósł głos.

— Nie dyskutuj ze mną. Jeśli nie masz złotych, to może jeździsz taksówką za darmo? Szybko, wyjmij dowód osobisty i dokumenty pojazdu. Czy ta taksówka jest kradziona?

Kierowca szybko wyjął wszystkie papiery i je pokazał. Wszystko było w idealnym porządku. Ale sierżant Tomasz wciąż powtarzał:

— Papiery są w porządku, ale i tak musisz zapłacić mandat. Daj mi teraz 2000 złotych, albo chociaż 1000, inaczej zatrzymam twój samochód.

Opodal kapitan Anna Nowak obserwowała i uważnie słuchała. Widziała, jak sierżant Tomasz Kowalski nęka biednego, ciężko pracującego taksówkarza bez powodu, próbując go wydymać.

Chociaż była zła, zachowała spokój, by najpierw zrozumieć całą prawdę, a potem działać w odpowiednim momencie.

Taksówkarz powiedział do sierżanta Tomasza:

— Proszę pana, skąd ja wezmę tyle pieniędzy? Zarobiłem tylko 200 złotych. Jak mogę dać panu 1000? Proszę, niech mnie pan puści. Mam małe dzieci. Jestem biedny. Ciężko pracuję cały dzień, żeby utrzymać rodzinę. Proszę mieć nade mną litość.

Ale sierżant Tomasz nie okazał litości. Wyrzucił z siebie wściekłość. Chwycił kierowcę za kark, mocno go popchnął i krzyknął:

— Jeśli nie masz złotych, to po co w ogóle prowadzisz taksówkę? To twoja ulica, więc musisz jechać tak szybko? Do tego jeszcze się ze mną spierasz. No chodź, zabawię cię na komisariacie.

Słysząc to, kapitan Anna nie mogła się powstrzymać. Natychmiast podeszła, stanęła przed sierżantem i powiedziała:

— Sierżancie, postępuje pan kompletnie niewłaściwie. Jeśli kierowca nie zrobił nic złego, to po co pan mu wystawia mandat? Do tego jeszcze go pan fizycznie zaatakował. To jest pogwałcenie prawa i praw obywatelskich. Nie ma pan prawa tak uciskać zwykłego obywatela. Niech pan go puści.

Sierżant Tomasz Kowalski był już wściekły. Słysząc słowa Anny, wpadł we furię. Powiedział szyderczo:

— A, to teraz ty będziesz mnie uczyć o prawie. Masz dużo do gadania. Chyba i ty musisz spróbować celi. Tam. We dwoje będziecie w areszcie. Będziesz mogła gadać tam do woli.

Twarz Anny poczerwieniała z gniewu, ale zapanowała nad sobą. Chciała zobaczyć, jak daleko posunie się ten sierżant. Sierżant Tomasz nie miał pojęcia, że kobieta w zwykłej sukience stojąca przed nim to nie byle kto, ale warszawska kapitan policji, Anna Nowak. Tomasz Kowalski rozkazał swoim kolegom:

— No dawaj, zabrać ich na komisariat. Zobaczymy, ile tam są warci.

Natychmiast dwóch funkcjonariuszy podeszło i aresztowało kierowcę oraz kapitana Annę. Po przybyciu na komisariat sierżant Tomasz oznajmił:

— Patrzcie na nich. Teraz zobaczymy, co ta dwójka robi. Musimy im pokazać, gdzie ich miejsce.

Funkcjonariusze zmusili ich do siedzenia na ławce. Gdy tylko Tomasz Kowalski usiadł, otrzymał telefon na komórkę. Odebrał i powiedział:

— Tak, twoja robota będzie zrobiona. W tej sprawie twoje nazwisko się nie pojawi. Tylko miej moją zapłatę gotową. Nie martw się. Ja wszystko załatwię.

Kapitan Anna Nowak i taksówkarz siedzieli i słuchali tego wszystkiego. Anna pomyślała: “Ten sierżant nie tylko nęka ludzi na ulicy. On jeszcze przyjmuje łapówki wewnątrz wydziału, żeby załatwiać sprawy.”

Oszukuje zwykłych ludzi. Anna stłumiła gniew. Wiedziała, że wściekanie się w tym momencie nie przyniesie żadnego dobra. Prawdziwą walkę trzeba było toczyć z dowodami i zgodnie z procedurami, żeby cały wydział policji i miasto to zobaczyły.

Myślała, jak go zdemaskować przed wszystkimi. Siedzący obok niej taksówkarz, Marek, był zmartwiony. Myślał o swoim domu i swoich dzieciach. Anna spojrzała na niego i powiedziała spokojnie:

— Nie bój się. Ten sierżant nie może ci nic zrobić. Ja jestem z tobą. Widziałam wszystko i to ujawnię. Nie martw się, to nie twoja wina. Jesteś bezpieczny. Nie jestem zwykłą kobietą.

Jestem kapitanem policji Anną Nowak. Demaskuję całą korupcję tego sierNatychmiast po tym, jak sierżant otworzył usta, by ponownie zażądać pieniędzy, kapitan Nowak wyciągnęła swoją policyjną odznakę i legitymację, a jej głos, teraz pełny oficerskiej władzy, rozkazał: “Sierżancie Kowalski, jesteś natychmiast aresztowany za nadużycie władzy, wymuszenie i próbę przyjęcia łapówki”.

Leave a Comment